16 lut 2010

a uśmiech jakby wciąż żywy...

W tej mokrej tafli ,

srebrzysto zatopionej w nocy,

z sercem odbicia....

widzę ślepia mej duszy.

Muskając palcem ten chłód krystaliczny..

Nie wiem co mnie czeka.

Gnębię swoje „ja”...

...Nie daj się....

szeptają spróchniałe konary..

A ja zatapiam się w nią....

Pojąc me zmysły..

Swobodnym oddechem dławię strach,

Rozdrapuje rany...

Opadam tracąc grunt..

Delikatnie miotam wzrokiem po tafli odwrocie..

Noc spogląda na mnie tysiącami oczu..

Ja już nie patrzę ,

Gorący ziąb.. przysłania mi wzrok..

Jedynie dusza mnie prowadzi w głębię totalną...

Najpierw stopy..

Potem dłonie..

Strach....

A na końcu ostatni pęcherzyk życia ...



2 komentarze:

  1. to Twojego autorstwa? poruszyło mnie...
    ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. ...tak...zdarza mi się także coś napisać...:)

    OdpowiedzUsuń

Templates Gallery

About Me

Blogger Gallery